Elfograd Strona Główna  
  •  FAQ  •   Szukaj  •   Użytkownicy  •   Grupy  •  Rejestracja  •   Zaloguj  •   Album  •   Download  • 

Poprzedni temat :: Następny temat
Spotkanie z miłością
Autor Wiadomość
Lusi 
Moderator



Dołączyła: 26 Lis 2011
Posty: 48066
Wysłany: 2013-07-29, 21:42   Spotkanie z miłością

Spotkanie z miłością

Zegar nad informacją na Stacji Centralnej w Nowym Jorku pokazywał godzinę za sześć szóstą. Wysoki, młody oficer uniósł swoją opaloną twarz i zmrużył oczy, aby sprawdzić dokładny czas. Serce waliło mu jak młotem, odbierając oddech. Za sześć minut zobaczy kobietę, która przez ostatnie 18 miesięcy zajmowała szczególne miejsce w jego życiu. Nigdy jej nie widział, a jednak jej słowa bezustannie dodawały mu otuchy. Sierżant Blandford pamiętał szczególnie jeden dzień, najgorszą potyczkę, kiedy jego samolot znalazł się w środku samolotów wroga. W jednym ze swych listów przyznał się jej, że często czuje lęk. Na kilka dni przed bitwą dostał od niej odpowiedź: "Oczywiście, że się boisz... jak wszyscy odważni mężczyźni. Następnym razem, gdy zaczniesz w siebie wątpić, chcę byś wyobraził sobie mój głos mówiący: "Choć idę doliną ciemną, zła się nie ulęknę bo Ty jesteś ze mną". Przypomniał to sobie wtedy i odzyskał siły.
Teraz naprawdę miał usłyszeć jej głos. Za cztery minuty. Jakaś dziewczyna przeszła obok niego i odwrócił się za nią. Miała ze sobą kwiat, ale nie była to czerwona róża,
na którą się umówili. Poza tym dziewczyna miała dopiero osiemnaście lat, a Hollis Maynel powiedziała, że ma trzydzieści. "I co z tego? odpowiedział jej. "Ja mam 32".
Choć tak naprawdę miał 29.

Poszybował pamięcią do książki, którą czytał na obozie terningowym. "O więziach międzyludzkich" - brzmiał tytuł. W całej książce znajdowały się notatki pisane kobiecą ręką. Nigdy nie sądził, że jakaś kobieta potrafi zajrzeć w męskie serce tak głęboko i z takim zrozumieniem. Jej nazwisko znajdowało się na ekslibrisie: Hollis Maynel.
Zajrzał do książki telefonicznej miasta Nowy Jork i znalazł jej adres. Napisał. Odpisała.
Następnego dnia został zaokrętowany, ale nie przestali do siebie pisywać. Odpowiadała na jego listy przez 13 miesięcy. Pisała nawet wtedy, gdy jego listy do niej nie docierały.
Żołnierz czuł, że jest w niej zakochany, a ona kochała jego.

Jednak odmawiała jego wszystkim prośbom, aby przysłać mu swoją fotografię. Wyjaśniała: "Jeśli twoje uczucia do mnie nie mają rzeczywistych podstaw,
mój wygląd nie ma znaczenia. Może jestem ładna. A jeśli tak, to wykorzystasz to i będziesz chciał się zaangażować. Taki rodzaj miłości jednak mnie nie zadowala. Przypuśćmy, że jestem zwyczajna (musisz przyznać, że to bardziej prawdopodobne). Wtedy zaczęłabym podejrzewać, że nie przestajesz do mnie pisać tylko dlatego, że jesteś samotny i nie masz nikogo innego. Nie, nie proś mnie o zdjęcie. Kiedy przyjedziesz do Nowego Jorku, zobaczysz mnie, a wtedy będziesz mógł podjąć decyzję".

Minuta do szóstej. Przekartkował książkę, którą trzymał w ręce. Nagle serce sierżanta Blandforda podskoczyło. Szła ku niemu młoda kobieta. Była szczupła i wysoka.
Miała długie kręcone jasne włosy. Oczy błękitne jak niezapominajki, wargi i podbródek zdradzały siłę woli. W jasnozielonym kostiumie wyglądała jak wiosna w ludzkiej postaci.

Ruszył ku niej, nie chcąc zauważyć, że ona nie ma ze sobą róży, a wtedy na jej ustach pojawił się nikły prowokujący uśmiech. "Idziesz w moją stronę żołnierzu?", wyszeptała. Zrobił jeszcze jeden krok. I wtedy zobaczył Hollis Maynel. Stała tuż za tą dziewczyną, kobieta po czterdziestce, siwiejące włosy wystawały jej spod zniszczonego kapelusza.
Była tęga. Jej stopy o spuchniętych kostkach tkwiły w wydeptanych butach bez obcasów. Ale przy swoim zniszczonym płaszczu miała przypiętą czerwoną różę.
Dziewczyna w zielonym kostiumie szybko odeszła.

Blandford poczuł, jakby miał rozszczepić się na dwoje. Pragnął iść za dziewczyną, równie głęboko tęsknił za kobietą, której duch towarzyszył mu i podtrzymywał w trudnych chwilach. I oto stała tu. Widział jej bladą twarz, łagodną i wrażliwą, szare oczy z ciepłymi iskierkami.
Sierżant Blandford nie wahał się. Jego palce zacisnęły się na egzemplarzu zniszczonej książki, który miał być dla niej znakiem rozpoznawczym. Może nie będzie to miłość, ale na pewno coś szczególnego, przyjaźń, za którą był i musi być jej wdzięczny.

Wyprostował ramiona, zasalutował i wyciągnął książkę ku kobiecie, choć w środku czuł gorycz rozczarowania.

- Jestem sierżant Blandford, a pani jest panią Maynel. Bardzo się cieszę, że mogliśmy się spotkać. Czy wolno mi... czy wolno mi zabrać panią na obiad? Twarz kobiety poszerzyła się w wyrozumiałym uśmiechu.

- Synu, nie wiem o co chodzi - odezwała się - ale ta młoda dama w zielonym kostiumie prosiła, abym przypięła sobie tę różę do płaszcza. Powiedziała, że jeśli zaprosi mnie pan na obiad, to mam panu przekazać, że ona czeka w tej restauracji po drugiej stronie ulicy. Powiedziała, że był to rodzaj próby.
_________________
 
babulka 
Poeta



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Sty 2012
Posty: 6938
Wysłany: 2013-07-29, 23:15   

Wymagająca młoda dama! Próby....Mozna i tak
Piekne opowiadanie,jednak dla mnie jest potwierdzeniem tezy,ze miłość dla każdego oznacza coś innego.
Jakie to nieodgadnione uczucie,ma wiele twarzy i każda jest tą właściwą

Dziekuję Lusi!
_________________
Czas omija miejsca,które wspominamy
 
Lusi 
Moderator



Dołączyła: 26 Lis 2011
Posty: 48066
Wysłany: 2013-07-29, 23:25   

To ja dziękuję Babulko, że zechciałaś przeczytać opowiadanie,
które wydało mi się na tyle interesujące, że postanowiłam je tu wkleić.

Twoja recenzja jest (wg) mnie bardzo trafna. No...nic dziwnego - literacka dusza. :ukłon:
_________________
 
Zuza 
Przyjaciel



Dołączyła: 17 Maj 2008
Posty: 7177
Wysłany: 2013-07-30, 07:29   

:ok:
_________________

 
zula
Grafik



Dołączył: 15 Wrz 2011
Posty: 351
Wysłany: 2013-08-05, 18:55   

Piękne opowiadanie,myślę,że tyle jest rodzajów miłości,ile ludzi. :)
Co jednak nie zmienia faktu,że dobrze jest być zdrowym,pięknym i bogatym. :D
 
babulka 
Poeta



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Sty 2012
Posty: 6938
Wysłany: 2013-08-05, 19:19   

i szczęśliwym forever -święte słowa! :D
_________________
Czas omija miejsca,które wspominamy
 
jaga 
Przyjaciel



Wiek: 47
Dołączyła: 06 Kwi 2011
Posty: 2586
Wysłany: 2014-10-01, 11:12   

ciekawe opowiadanie, troszeczkę jakby nie dzisiejsze ale muszę przyznać przyciągające
prowokująca młoda dama - tym samym sama chciała zobaczyć z kim pisała :D
czy warto ciągnąc to dalej - spryciara
_________________
babajaga

........................................
Jestem jaka jestem. Niepojęty przypadek, jak każdy przypadek.
— Wisława Szymborska

http://up.programosy.pl/
http://babajaga12.flog.pl/
 
 
Nektarynka 
Grafik



Dołączyła: 19 Lis 2011
Posty: 7841
Skąd: Kujawsko Pomorskie
Wysłany: 2014-10-06, 18:09   

:ok: :D
_________________
"Ludzie są jak kwiaty: stworzeni do tego, aby się rozwijać. André Liége "
 
 
mgiełka 
Poeta



Dołączyła: 04 Lut 2012
Posty: 4149
Skąd: Holandia
Wysłany: 2015-07-17, 20:41   

...bardzo ciekawe opowiadanie....miłość ma różne oblicza..... :buzka: :)
_________________
http://bluszcz.flog.pl/
 
ula83 
Grafik



Wiek: 63
Dołączyła: 01 Mar 2010
Posty: 4969
Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 2017-01-08, 12:57   

Piękne opowiadanie
_________________
Wystarczy że się do mnie uśmiechniesz,a jesień będzie od razu przyjemniejsza
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template FiSubIce v 0.5 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne

Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 24


Załóż : Własne Forum lub Własną Stronę Internetową